wtorek, 8 kwietnia 2014

#1 z Dziennika Samobójczyni 26.02.14r

Szłam spokojnie do szkoły trzymając jego zdjęcie w ręku. patrzyłam i szłam. Liczyłam że się zjawi chociaż na tym sprawdzianie, w momencie wejścia do szkoły schowałam je do torby. Uśmiech zawitał na twarzy. Rozmawiałam z ludźmi jakby nigdy nic. Podeszła do mnie przyjaciółka. Wiedziałam co chce mi powiedzieć. ON był w tej samej sali co ja po raz pierwszy, to na pewno pomyłka przecież najdziwniejsza „przyjaźń” nie powinna być w tej samej sali. Uśmiechnęłam się i w głebi duszy liczyłam że się zjawi. Weszłyśmy roześmiane na górę. Spojrzałam i jeszcze raz dla pewności sprawdziłam czy to prawda, VG.. jestem 38. JP.. 24.. ta sama sala. Nadal jakoś trudno mi było uwierzyć. Zobaczyłam jego wychowawczynie dziś już drugi raz ją widzę. Moja ulubiona nauczycielka, czemu aż tak uśmiechnięta ? Patrze w lewo. Przy jej boku jej niesforny uczeń szczyt moich marzeń. Zjawił się. Pani widziała moje spojrzenie i nie ucieknę od tego, każdy wie jaką słabość do niego mam. Jak na złość przydzielili nas tak że byliśmy w dwóch różnych końcach sali gimnastycznej. Mówili zasady które każdy zna na pamięć, ostatni próbny sprawdzian. Podpierałam się jedną ręką i skrzyżowałam nogi. Co jakiś czas czułam na sobie wzrok. Jego wzrok. Przeszywający mnie na wylot. Odwróciłam się i spojrzałam na moją koleżankę. Wiedziała czemu to robię. Spojrzała na niego i jednym ruchem głowy potwierdziła to. Znamy się tyle że nie musimy rozmawiać, jedno spojrzenie i wiemy o co chodzi. Jej mina mówiła wszystko. Odwróciłam się napięcie. Przez bite 70 min czułam ten wzrok. Pisał patrzył pisał i tak w kółko. W jednym momencie nasze spojrzenia się spotkały. On chce o mnie zapomnieć ale nie daje rady. Do dziś cierpi, wiem co czuję. Oby dwoje nie potrafimy od siebie odejść i za każdym razem się przepraszamy. Zasłonił oczy grzywką. Znów spojrzałam na moją kartę i ją do końca wypełniłam chociaż miałam jeszcze 25 min. Patrzyłam na boisko i wróciło do mnie wszystko
Niewinność. „Boję się Ciebie” Słodka nieśmiała dziewczynka która pokochała chłopaka chociaż go raniła chodź naprawdę nie chciała. „Nie bój się, lubię cię Wiki.. Bardzo Cię lubię. Nie zrobię Ci krzywdy. Nigdy” Chłopiec trochę nieśmiały ale robił pierwszy krok. Wierny i zawsze zazdrosny. 
Wróciłam do dzisiejszych dni, sprawy sprzed 5 lat powinny iść w niepamięć
„Janek zostaw mnie wariacie” mówiła śmiejąc się. „A co jeśli nie?’ uśmiechnął się łobuzersko po czym złączył nasze wargi
To było zaledwie miesiąc temu a teraz tylko patrzymy na siebie ze łzami w oczach. To wszystko się zmieniło nie do poznania. Zawsze było mu trudno wyznać co czuję ale ja się z tym nie kryłam. Lecz teraz omijam go, nie chcę do tego wracać. Wspomnienia dają wiarę że będzie dobrze. Bawiłam się długopisem i znów poczułam spojrzenie z końca sali. Długopis wypadł z mojej ręki a ja się odwróciłam do tyłu. Jego spojrzenie.. Ostatni raz miał takie oczy jak się… Żegnaliśmy w grudniu… 
Pewno dnia Ci to pokaże. Lub przypadkiem się dowiesz i popłaczesz się… ze śmiechu oczywiście. Nadal Cię kocham „Przyjacielu” i wiedz że tęsknie. Tylko czemu ona weszła w nasze życie ?